piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 11

* Oczami Em *
O: Em... jemu chyba naprawde na tobie zależało
Em: Może i tak ale jak mam mu uwierzyć, zaufać ? Wszystko od początku ?
K: On był po prostu zazdrosny...
Em: A ty mu od tak wybaczyłeś ? Przecież ....
K: Każdemu trzeba dać jeszcze jedną szansę , przeprosił mnie.
Em: Idę , spać dobranoc .
***** Następny dzień oczami Harrego *****
Jest godzina 10 a ja spałem tylko 2 godziny , chłopaki wczoraj mnie pociezali ale co mi z tego skoro nadal mam doła ? To nie ma sensu , bez niej moje życie to totalna porażka ... w tym momencie do pokoju wparował Niall .
N: No wstałeś , nareszcie ! Na dole czekają naleśniki z nutellą , chodź !
H: Nie mam ochoty ...
N: Jasne jasne , nie gadaj tylko chodź jeść . Nie załamuj się , chłopaki czekają na dole . Pośpiesz się
H: Noo ok...
Ubrałem się zeszedłem na dół , zjadłem śniadanie .
Li: To ja sie będę zbierał , jade do kolegi .
N: To ja jadę z tobą .
Lou: Ja i Zayn jedziemy do naszych dziewczyn .
H: A mi kto został ? Nikt nawet kota nie mamy !
N: A Harry pójdziesz na zakupy do galerii
H: No ok .
Jak już wszyscy wyszli z domu , ja też zacząłem się zbierać . W Galleri zwiedzałem różne sklepy jak na razie nic sobie nie kupiłem , trudno idę do lodziarni . Lody poprawiają mój humor.
* Oczami Em *
Wyszłam z marketu , kupiłam zakupy do domu . Po drodze wstąpiłam do lodziarni , był tam Harry . Kupiłam sobie rurkę z kremem . Chyba mnie nie widział .
Em: Harry , mogę się dosiąść ?
H: Ym... O Em , ty tu.. jasne siadaj !
Nastała chwila ciszy ....
Em: Harry, ja nie jestem już zła ...
H: Nie chcesz mnie znać ...
Em: To nie tak , poniosło mnie wczoraj . Nie wierzysz mi ?
H: No jakoś nie bardzo .
Em: Co mam zrobić żebyś mi uwierzył ?
H: Ale nadal uwarzasz mnie za kobieciarza ? Nie chcesz ze mną być ?
Em: Harry , to nie tak że nie chce tylko po prostu nie wyobrażam sobie jakby to miało być ...
H: Rozumiem - powiedziałem smutno
Em: Nie bądź smutny , może kiedyś ... Idziemy się przejść ?
H: Okej...
Poszliśmy na spacer do parku , jest tak jak dawniej znów się razem śmiejemy , wygłupiamy . Nie powiedziała nie może kiedyś to przecież też coś znaczy prawda ?
Em: Idziemy do mnie ?
H: Spoko
** Wdomu oczami Em **
Z Harrym bawię się świetnie , jak zbliża się do mnie stado motyli jest w moim brzuchu , myślałam że nic z tego nie będzie . Ale może jednak , mam nadzieję że Harry sobie nie odpuścił .
H: Zrobię Ci coś do jedzenia , ok ?
Em: Tylko mnie nie otruj , Hahahahah .
Po dłuższej chwili zaczełam się martwić Hazza sam w kuchni ... Postanowiłam się tam przejść ,  chciałam go przestraszyć więc dźgnęłam go w brzuch , on odwrócił się i wysypał mi tochę mąki na twarz i włosy .
H: Hahahahahah
Em: Takie śmieszne ? To masz - sypnęłam go mąką po twarzy
Rozpoczęła się bitwa na mąkę ! Byłam już cała biała , upadłam z Harrym na dywan . Leżałam na nim miałam przewage zaczęłam go gilgotać .
Em: Przeproś .
H: Nie ma mowy ! Hahahah , przestań ! - krzyczał śmiejąc się
Em: Serio ? Może jednak - znów go gilgotałam
H: No dobra przepraszam .
Harry wykorzystał chwilę mojej nie uwagi i to on teraz leżał na mnie i mnie gilgotał . Nie miałam juz sił się bronić przed Hazzą , w pewnym momęcie nasze twarze zbliżyły się ....
***************
Tralalala ;* Koniec :D Udało mi się w końcu wstawic , nie miałam czasu pisać przepraszam teraz szkoła i wgl... Mam nadzieję że się podoba , udostępniać , komentować , obserwować ! Będę wdzięczna ::)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz